REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Zygmunt Jakub Krosnowski, założyciel i prezes firmy KIM

Budowa biznesu, który swoje relacje z klientami opiera nie tylko na zależnościach handlowych, to wyzwanie przed którymi staje dziś każdy przedsiębiorca. O tym jak radzi sobie z tym warszawski KIM, oraz o historii firmy, która w tym roku świętuje 30-lecie, opowiada jej założyciel i prezes Zygmunt Jakub Krosnowski.

To było serce budowlanej Polski a może jej puls.

- Jeśli nie ceną, bo młodej firmy na to nie stać było, to czym wtedy walczyliście o klientów?

Opowiem Panu pewną historię. Było to na początku naszej obecności na Bartyckiej. Przyjechałem akurat na plac swoim maluchem, który potem jeszcze przez lata mi służył, i widzę jak starsza pani, taka dobrze po siedemdziesiątce, wychodzi od nas z pustymi rękoma. Podszedłem do niej prędko i pytam dlaczego nic nie kupiła. „Chciałam wziąć cegły do obmurowania wanny, ale nie było”. „35 sztuk?” - strzeliłem. „No tak, skąd Pan wie?” - zdziwiła się. Mówię jej: „Bo ja wiem, że te cegły na panią czekają”. Zabrałem ją z powrotem do budynku, posadziłem na krześle, dałem ostatnią jaką mieliśmy butelkę wody mineralnej i ukradkiem poleciałem do Gen-Budu po cegły. Potem zawiozłem ją tym maluchem do jej domu i wniosłem cegły na górę. To się nie mieściło w ówczesnych standardach sprzedaży i obsługi klienta.

Ale zostało solidnie wynagrodzone - przez lata całe zięć tej Pani, który był wykonawcą, został naszym wiernym klientem, bo opowiedziała mu jak została u nas obsłużona. I tak to trwa do dzisiaj - walczyć o każdego klienta, kulturą obsługi, serwisem przez nikogo nie stosowanym. Nie możemy lekceważyć żadnego klienta – znane z książek biznesowych zachodnie opowieści o historii zrodzonych tam fortun nakazują myśleć innymi kategoriami.

- Kiedy w KIM-ie pojawiły się łazienki?

W którymś momencie, gdy już mieliśmy sklep hydrauliczny i magazyny z tym co podstawowe, trzeba było zdecydować co dalej. Stał tu stary, drewniany budynek na miejsce którego powstał pawilon, który dziś na poddaszu mieści nasze biura. Na dole chciałem mieć salon w którym pokażemy coś ładniejszego – lepsze płytki, dobre baterie czy wanny. Były oczywiście już duże markety, które przeznaczały tysiące metrów kwadratowych. My mieliśmy góra dwieście na ekspozycję. Doszedłem do wniosku, że jeżeli ma tu powstać salon, to będzie to coś, co będzie miało charakter domu. Oczywiście ładnego, nowoczesnego do którego człowiek będzie zmierzał w swoich planach - przecież nie mogę eksponować trabanta, bo to robią markety. Chciałem wystawiać mercedesa – rzeczy, które chcielibyśmy mieć, nawet jeśli nas na nie póki co nie stać. Miało być to kompletne: salon z kominkiem, łazienka i kuchnia, może ogród zimowy, a nawet saunę czy prysznic. Powiem też wprost – praktycznie wszystkie zyski przeznaczałem na inwestycje. Nie zwracałem uwagi na to jakim będę jeździł samochodem, w jakich garniturach będę chodził, nie to było dla mnie istotne.

Musiałem zdążyć...




Rekomendowane dla Ciebie

Komentarze

  • Miałem okazję poznać pana prezesa i obsługę. W pełni się zgadzam z artykułem i w trakcie pobytu w sklepie potwierdzam że obsługa jest na wysokim poziomie, obsługa był bardzo uprzejma i pomocna żadko w tych czasach można spotkać osoby które potrafią doradzìć nie wciskając na siłe swoicb produktów. Jakośc produktów zawsze jest sciśle związana z ceną i wiem to już od dawna że produkty z supermarketu nigdy nie bedą konkurować jakością ze sklepem budowlanym. Ale
    pewnych rzeczynie powinno się kupowąc najtańszych. Może ktoś uzna to za reklamę to i dobrze bo warto polecać miejsca w których kladzie się nacisk na produkty i obsługę. Polecając ich napewno wspieram polskie przedsiębiorstwo
    • Janusz , 2021-09-22 23:08:41
  • Co za zazdrość powyżej w komentarzach. Zarobił i zarabia uczciwą pracą,daje ludziom pracę ,do ktorej przychodzą każdego dnia z zadowoleniem. Jego pracownicy..Nie rozumiem dlaczego ma się nie chwaluć i być dumnym z konsorcjum,które sam tworzył uczciwą, rzetelną pracą .
    • Marzena Gil, 2021-07-18 12:51:31
  • Potwierdzam komentarz powyżej. Ten pan słynie z krasomówstwa ale wszystko co gada nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Pieniądz to dla niego dobro najwyższe, a ludzie jedynie służą realizacji celów powiększających jego bogactwo i tyle.....Jak co roku zorganizuje wigilię firmową, zaprosi księdza i będzie najświętszy z wszystkich obecnych. Ot, polska rzeczywistość.
    • Żenia, 2016-10-28 20:59:43
  • Samochwała w kącie stała...Pan mitoman dał głos, szkoda, że nie jest klientem swojej firmy, szybko zmieniłby zdanie na temat jakości obsługi klienta w swojej firmie...
    • była klientka, 2016-09-15 10:19:08